Z poprzedniego mieszkania na które tak się cieszyliśmy nic nie wyszło. Baba zaczęła coś kręcić - chciała kaucję za 2 miesiące, obiecała, że będzie internet i też go nie zamówiła wobec czego nie moglibyśmy pracować - zrezygnowaliśmy. Trochę szkoda bo lokalizacja była fajna.
Wynajęliśmy inne mieszkanie w gorszej lokalizacji ale za to z lepszymi warunkami do życia i pracy.
Wczoraj (5.06.2013) podpisywaliśmy umowę na wynajem mieszkania. Procedura jest nieco inna niż w Polsce, podpis nie jest wymagany, zamiast tego przystawia się odcisk palca!
A tak wygląda podpisana umowa w 3 egzemplarzach.
Po załatwieniu wszystkich formalności i wpłaceniu kasy możemy w końcu wejść do swojego nowego mieszkania.
Tu mieszkamy, na 2 piętrze. Kombinuję jeszcze jak flagę zawiesić bo nie ma do czego jej przyczepić. Ale będzie powiewała, na pewno ;)
Tu jest jakby przedsionek, pod domem, tu ma swoje miejsce obsługa i ochrona no i jest winda.
A tak wygląda nasze mieszkanko:
Salon połączony z kuchnią, za oknem taras.
Kuchnia połączona z salonem ;)
Sypialnia, po lewej wyjście na taras.
No i łazienka. Umywalka, prysznic (fajny) no i ten... no... miejsce do siedzenia ;) Nie zmieściło się na zdjęciu.
A tak wygląda instalowanie sprzętu i internetu przez profesjonalistę ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkania do wynajęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkania do wynajęcia. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 6 czerwca 2013
W końcu mamy mieszkanie!
21 komentarzy:
Autor:
Jarek
o
21:35
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Cambodia,
Kambodża,
Kambodża blogspot,
mieszkania do wynajęcia,
mieszkanie,
Nieruchomości Kambodża,
Phnom Penh
Lokalizacja:
99, Phnom Penh, Kambodża
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Poszukiwanie mieszkania
Od przyjazdu do Kambodży mieszkamy cały czas w hotelu Tonle Sap. Łazienka, dość spora z prysznicem i ciepłą wodą (raz używałem), klimatyzacja, lodówka, telewizor, codzienne sprzątanie + gratis 2 butelki małej wody i przede wszystkim porządny internet, który jest nam niezbędny do pracy.
Plan był jednak taki, że podczas długiego weekendu będziemy szukać mieszkania.
Poszukiwania rozpoczęliśmy od wysłania maili do biur nieruchomości. Zgłosiło się 2 pośredników z którymi jeździliśmy oglądać mieszkania, tzn. pośrednik jechał na motorku a my za nim wynajętym tuk-tukiem. I tak przez 3 dni. Czwartego dnia sami wynajęliśmy tuk-tuka i sami szukaliśmy mieszkania.
W Phnom Penh jest wybudowanych sporo apartamentowców z przeznaczeniem pod wynajem.
Byłem bardzo zdziwiony ponieważ w ponad 50% apartamentowców nie było wolnych mieszkań! A ceny są różne - najtaniej 450$ a spotykaliśmy także mieszkania po 2.000$ (!). Dodatkowo jeszcze płatny jest prąd i woda. No i wiadomo - ważna też jest lokalizacja - nam zależało żeby było to blisko centrum, żeby po pracy, czyli o 21 tutejszego czasu, można było wyskoczyć jeszcze na przykład na jakieś jedzonko.
W końcu po wielu negocjacjach, po wielu widzianych lokalach na coś trzeba było się zdecydować.
Wybraliśmy mieszkanko przy samym Night Market - mamy go przed sobą jak na widelcu ;) Tutaj w soboty i niedziele toczy się życie nocne - imprezy, jedzenie - na ziemi zaścielonej jakimiś kocami, stragany z różnymi rzeczami - taka większa impreza odpustowa ;)
W najbliższy weekend poprzyglądamy się z góry na to wszystko i mam nadzieję zrobić fajne, kolorowe fotki.
To jest nasz dom przynajmniej na najbliższe 2 miesiące - na samej górze:
Nie mieliśmy czasu zwiedzać cokolwiek ani robić zdjęć (oprócz różnych oglądanych mieszkań).
Tak dla porównania zdjęcie zrobione z tuk-tuka - warunki w jakich mieszkają tubylcy.
Plan był jednak taki, że podczas długiego weekendu będziemy szukać mieszkania.
Poszukiwania rozpoczęliśmy od wysłania maili do biur nieruchomości. Zgłosiło się 2 pośredników z którymi jeździliśmy oglądać mieszkania, tzn. pośrednik jechał na motorku a my za nim wynajętym tuk-tukiem. I tak przez 3 dni. Czwartego dnia sami wynajęliśmy tuk-tuka i sami szukaliśmy mieszkania.
W Phnom Penh jest wybudowanych sporo apartamentowców z przeznaczeniem pod wynajem.
Byłem bardzo zdziwiony ponieważ w ponad 50% apartamentowców nie było wolnych mieszkań! A ceny są różne - najtaniej 450$ a spotykaliśmy także mieszkania po 2.000$ (!). Dodatkowo jeszcze płatny jest prąd i woda. No i wiadomo - ważna też jest lokalizacja - nam zależało żeby było to blisko centrum, żeby po pracy, czyli o 21 tutejszego czasu, można było wyskoczyć jeszcze na przykład na jakieś jedzonko.
W końcu po wielu negocjacjach, po wielu widzianych lokalach na coś trzeba było się zdecydować.
Wybraliśmy mieszkanko przy samym Night Market - mamy go przed sobą jak na widelcu ;) Tutaj w soboty i niedziele toczy się życie nocne - imprezy, jedzenie - na ziemi zaścielonej jakimiś kocami, stragany z różnymi rzeczami - taka większa impreza odpustowa ;)
W najbliższy weekend poprzyglądamy się z góry na to wszystko i mam nadzieję zrobić fajne, kolorowe fotki.
To jest nasz dom przynajmniej na najbliższe 2 miesiące - na samej górze:
Nie mieliśmy czasu zwiedzać cokolwiek ani robić zdjęć (oprócz różnych oglądanych mieszkań).
Tak dla porównania zdjęcie zrobione z tuk-tuka - warunki w jakich mieszkają tubylcy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)